wtorek, 7 lutego 2012

Draft busts i draft steals - część 2

Trochę spóźniony, lecz zgodnie z zapowiedzią artykuł o draftowych niewypałach i ich przeciwieństwach z lat 2002 i 2003.
Rok 2002 nie był obfity, jeśli chodzi o wybitnych zawodników. Znacznie łatwiej wskazać draft busty, z tego jeden dość kontrowersyjny. Mam tu na myśli wybranego z numerem drugim Jaya Williamsa, rozgrywającego, który trafił do Chicago Bulls. W pierwszym sezonie był dość istotną postacią Byków, o miejsce w składzie walczył z Jamalem Crawfordem, lecz zanotował kilka dobrych występów, w tym poszczycił się triple-double. Występował również w kadrze USA na Mistrzostwa Świata FIBA. Zawodnik, który mógł rozwinąć się w dobrego, może nawet bardzo dobrego rozgrywającego, karierę swoją przerwał przez nierozwagę. 19 czerwca 2003 roku wjechał motorem w sygnalizację świetlną prowadząc bez kasku, bez licencji na prowadzenie motocykli w stanie Illinois oraz wbrew postanowieniom kontraktu z Bykami. Odniósł liczne obrażenia, a w efekcie został zwolniony przez Bullsów i do 2006 roku zniknął z parkietów NBA. Na miesiąc załapał się do New Jersey Nets, a potem pograł chwilę w Austin Toros w Development League. Wartym uwagi draftowym niewypałem jest zawodnik, którego z pewnością wiele osób nie kojarzy, szczególnie ze względu na trudne do zapamiętania nazwisko. Chodzi tu o wybranego z numerem piątym skrzydłowego/centra z Gruzji - Nikoloza Tskitishviliego, zakontraktowanego przez Denver Nuggets. Gracz ten pałętał się po różnych klubach, m.in. Golden State Warriors czy Phoenix Suns, nigdzie jednak nie stanowił choćby ważnego gracza z ławki. W czasie trwania swojej "kariery" zanotował średnio 2.9 punktu i 1.8 zbiórki. Niepodważalny niewypał. Jeżeli chodzi natomiast o draft steale, to w roku 2002 tylko jeden przypadek jest warty odnotowania. Chodzi o zawodnika, który aktualnie stanowi obok Derricka Rose'a o sile Byków - wybranego w rundzie 2 z numerem 35 (!) Carlosa Boozera. Skrzydłowy wybrany został do Cleveland Cavaliers, gdzie w swoim debiutanckim sezonie notował ponad 10 punktów na mecz, a jako sophomore u boku LeBrone'a Jamesa statystycznie osiągał double-double: 15.5 punktu oraz 11.4 zbiórki na mecz. Dwukrotnie występował w meczach All-Stars, z reprezentacją USA zdobył na Igrzyskach Olimpijskich brąz w 2004, a złoto w 2008.
Draft w 2003 roku uznany został za jeden z najlepszych w historii NBA. LeBron James, Carmelo Anthony, Chris Bosh czy Dwyane Wade są zawodnikami, których nie trzeba przedstawiać nawet osobom, które NBA oglądają sporadycznie. Jednak nawet w tak urodzajnym drafcie można znaleźć czarne owce. W tym przypadku jedna z nich nosi numer 2 - jest nią Darko Milicic, center aktualnie grający w Minnesocie Timberwolves, a wybrany przez Detroit Pistons. Zawodnik, który wyprzedził Carmelo, Wade'a i Bosha w zasadzie tylko przez dwa sezony w swojej karierze był graczem pierwszej piątki - w Memphis oraz ostatnio w Minnesocie. W tym sezonie gra średnio 18 minut na mecz, notuje 4.2 zbiórki oraz 5.6 punktów. Wystarczy spojrzeć, jak potoczyła się kariera wspomnianych wcześniej graczy i zobaczyć, w jakim miejscu w porównaniu z nimi znajduje się wybór 2 tego draftu. Natomiast jeśli chodzi o draft steal, można takiego określenia użyć wobec Mo Williamsa. Co prawda nie stał się nigdy gwiazdą na skalę NBA, jednak był ważnym rozgrywającym dla Milwaukee i Cleveland (aktualnie gra w Clippersach), rozgrywając 537 spotkań, z tego 431 w pierwszej piątce. Za określeniem go jako draft steal przemawia to, że został wybrany w drugiej rundzie z dalekim 47 numerem, a więc za, uwaga, Maciejem Lampe i Szymonem Szewczykiem! Warte uwagi - Szewczyk nigdy nie zagrał w meczu NBA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz