środa, 1 lutego 2012

Draft busts i draft steals - część 1

Pomysł na ten artykuł właściwie zachęcił mnie do utworzenia tego bloga. Przeglądając ostatnich 15 draftów pomyślałem, że warto byłoby zastanowić się nad tzw. draft bustami i draft stealami.
Zacznijmy od wyjaśnienia pojęć. Draft bust oznacza sytuację, w której zawodnik wybrany z wysokim numerem kompletnie nie spełnia pokładanych w nim nadziei, natomiast draft steal jest sytuacją odwrotną - gracz, po którym nikt nie spodziewał się wielkich rzeczy staje się bardzo dobrym i ważnym dla drużyny zawodnikiem. NBA zna wiele przykładów szczególnie na pierwszą sytuację.
Chciałbym zająć się wyłącznie draftami XXI wieku, a więc ostatniego dziesięciolecia. Oczywiście ciężko jest obrać kryterium oceny, które nie wzbudzałoby żadnych wątpliwości. Ciężko bowiem obiektywnie ocenić, czy zawodnik z numerem 12, który potem zrobił wielką karierę jest draft stealem, czy też może został wybrany z wystarczająco wysokim numerem. Na szczęście draft z roku 2001 nie stanowi wielkich problemów z oceną. Oto bowiem już nr 1 okazuje się wielkim niewypałem. Washington Wizards zdecydowali się wybrać wprost z high school centra Kwame Browna. W pierwszym sezonie w NBA zagrał w 57 spotkaniach, z tego zaledwie w 3 w wyjściowej piątce. Łącznie rozegrał dotychczas 585 spotkań, z tego 270 w pierwszym składzie. Z pewnością nie można powiedzieć, że spełnił pokładane w nim nadzieje. Aktualnie rozgrywa średnio 20.8 minut na mecz w Golden State Warriors, notując 6.3 zarówno w punktach, jak i zbiórkach. Kolejnym niewypałem w 2001 roku był, nieżyjący już, Eddie Griffin, wybrany z numerem 7 przez New Jersey Nets, po czym wytransferowany do Houston Rockets. W jego przypadku ocena jest nieco trudniejsza, jako że na brak powodzeń w NBA wpłynęły kwestie pozasportowe - Griffin był alkoholikiem, przez co został zwolniony z Houston w grudniu 2003 roku, a cały kolejny sezon spędził w klinice, lecząc się ze swej choroby. Zagrał tylko w 303 spotkaniach (117 w pierwszej piątce), w żadnym klubie nie zagrzał miejsca na dłużej, a w końcu zginął w wypadku samochodowym w 2007 roku. Draft 2001 daje jeszcze dwa warte wzmianki draft busty. Pierwszym z nich jest DeSagana Diop, wybrany z numerem 8 przez Cleveland Cavaliers. Center, który z 552 spotkań  w zaledwie 83 wybiegł na parkiet w pierwszym składzie, rozgrywający średnio niecałe 15 minut na mecz oraz "chwalący się" rekordem punktowym w wysokości zaledwie 10. Ostatnim niewypałem z tego draftu, o którym chcę wspomnieć, jest numer 9 - niski skrzydłowy Rodney White, wybrany przez Detroit Pistons. W swoim debiutanckim sezonie rozegrał zaledwie 16 spotkań, zanim został wytransferowany do Denver Nuggets, gdzie również nie udało mu się uzyskać istotnej roli, podobnie zresztą jak w ostatnim klubie NBA - Golden State Warriors. Później White zaczął podróżować po świecie - grał w Europie, Chinach, a w końcu w Korei Północnej.
Draft 2001 dał za to 4 warte wzmianki draft steale. Chyba największą niespodziankę zrobił Tony Parker, wybrany z zaledwie 28 numerem przez San Antonio Spurs. Zawodnik, który stał się podstawowym rozgrywającym swojej ekipy, zdobył z nią 3 pierścienie mistrzowskie oraz został wybrany MVP finałów w 2007 roku w drafcie znalazł się za zawodnikami, którzy w lidze nie osiągnęli ułamka procentu tego, co Francuz. Kolejnym przypadkiem draft steal jest również rozgrywający - wybrany w drugiej rundzie z numerem 30 przez Golden State Warriors Gilbert Arenas. Choć najlepsze lata ma już za sobą, dość długo był kluczowym graczem Washington Wizards oraz jedną z najlepszych "1" w NBA. Również w drugiej rundzie, lecz z jeszcze niższym, bo 37 numerem, wybrany został Mehmet Okur. Center, który był kluczowym graczem Utah Jazz i osiągnął o wiele więcej niż Kwame Brown, grający przecież na tej samej pozycji. Ostatnim graczem, któremu chciałbym poświęcić uwagę w kontekście draftu 2001, jest Zach Randolph. W tym przypadku pojawiają się pewne kontrowersje. Wybrany został z numerem 19 w 1 rundzie przez Portland Trail Blazers, lecz szybko stał się kluczowym graczem najpierw tej ekipy, potem zaś Memphis Grizzlies. Pojawia się jednak pytanie - czy 19 miejsce w drafcie jest wystarczająco niskie, by można było mówić o draft steal? Moim zdaniem tak. Zachęcam do dyskusji.
Kolejny artykuł o draftach z 2002 i 2003 roku jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz